„Egzamin (z) życia zdałam śpiewająco”…

0
24
http://pragueweddingphotographer.net
source: www.pragueweddingphotographer.net

Każdy w życiu zdaje egzaminy. Jedni więcej (np. uczniowie szkół artystycznych) inni mniej. Dotyczy to każdego. Kierowca, pilot, żeglarz – wszyscy zdają poważne egzaminy… Masz „prawo jazdy”? A na życie także?

Czas matur skłania do wspomnień. Najpierw wiele wydawałoby się „małych” egzaminów w szkole muzycznej… zapewniam – dla mnie każdy z nich był Wielki. Szczególnie stresujące były tzw. popisy, gdzie graliśmy solo dla większej publiczności. Nie wiem, który: egzamin przy komisji, czy popis przed widownią budził we mnie większe emocje i tremę.

Wspomnienia…

Najpierw zdobyłam dyplom w profesji muzyka. Mogłam już pracować, więc od razu uczyłam. Maturę zdałam w drugim podejściu – determinację podtrzymała chęć studiowania na Akademii Muzycznej. To najpiękniejszy czas z tzw. okresu edukacji. „Obowiązek” miałam za sobą. Nikt nie kazał mi studiować. Sama tego chciałam. Studiowałam i pracowałam, więc zdawałam kolejne egzaminy.

Pierwszy raz poczułam dumę i niezwykłe poczucie szczęścia, kiedy ściskano mi dłoń wręczając tytuł magistra sztuki. I w dzień po, kiedy stanęłam na ślubnym kobiercu. Miałam wówczas ważenie, że zdałam dwa najważniejsze egzaminy w życiu. Przypieczętowane ważnymi pieczęciami i serdecznymi gratulacjami. Ale nie towarzyszyło mi uczucie: „teraz dopiero zaczyna się życie”.

Do życia pełną piersią nie był potrzebny żaden ze zdanych egzaminów. Nawet prawo jazdy, które zdałam za pierwszym razem (uwielbiam prowadzić samochód). Ono tylko zwiększyło moje poczucie niezależności. W końcu wcześniej już je posiadałam. Oblana matura (ta pierwsza) dała mi tyle samo, a może nawet więcej wiedzy o sobie. Tak naprawdę zawsze stawałam przed najtrudniejszymi egzaminami… z życia.

Kolejne egzaminy:

  • żałoba
  • jednoosobowa działalność gospodarcza
  • rozwód
  • urlop zdrowotny
  • studia coachingowe
  • kolejna bliska relacja

Ile egzaminów jeszcze przede mną?

Wiele… Od urodzenia jestem w procesie nauki… o sobie i o świecie.
Moje egzaminy (z) dojrzałości oblewam i zdaję – na zmianę. Jedne sprawiają mi przyjemność i satysfakcję, inne zakłopotanie i wstyd. Zdarzają się takie z tremą, która paraliżuje, ale często to tylko przyjemne „mrówki w tyłku”. Każdy z nich jest bezcenny. A Ty, jakie egzaminy masz już za sobą? Zastanawiałaś się kiedyś co mówią o Tobie?

Pozdrawiam,

Izabela Bielicka,

autorka: Slow blog Izabela Bielicka

Właścicielka Firmy Szkoleniowej Izabela Bielicka

Założycielka przestrzeni Wirtuozi Życia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here