„Marzenia spełniam, zamiast czekać na spełnienie”. CREMINO-modnie na mapie Bielska

0
34

ania berezowska wywiad kobbieciarnia cremino

Dokładnie rok temu, spotkałam się z Anią Berezowską po raz pierwszy. Wiedziałam wówczas, że czeka mnie spotkanie z kimś zupełnie wyjątkowym. Kimś, kogo życie – dla wielu kobiet, już na tamten czas, stanowić mogło synonim sukcesu zawodowego i spełnienia.

ania berezowska cremino homemade bakeryAnia to wykwalifikowana architektka wnętrz, której niebywale dziewczęca, naturalna i onieśmielająca wręcz uroda, nie długo, pozwoliła ukrywać się w czterech ścianach pracowni architektonicznej. Idealna sylwetka i nadzwyczaj fotogeniczna twarz, zaprowadziły Anię na światowe wybiegi największych kreatorów mody. Mediolan, Berlin – europejskie stolice mody, okazały się jednak dla Ani niewystarczająco odległe. Od błysku fleszy i jaskrawych świateł reflektorów, najchętniej odpoczywała w trakcie samotnych podróży po dalekiej Azji. Choć wielokrotnie i świadomie uciekała w odległe wojaże, świat mody sam upominał się o nią i przyjmował każdorazowo, z otwartymi ramionami, oferując coraz to nowe propozycje i rzucając do jej stóp – kolejne, intratne kontrakty.

Królowa życia? Tak mogło się wydawać. W trakcie naszej zeszłorocznej rozmowy, okazało się jednak, że największe marzenie Ani, wciąż czeka na spełnienie. Dziś, kiedy skazana na sukces góralka, jak zwykle dopięła swego – mam szansę zapytać ją, jak czuje się kobieta, która w zaledwie rok, realizuje swój plan na życie, w spektakularnym stylu. Z Anią, spotykam się w jej niedawno otwartej cukierni – kolejnym modnym miejscu, na mapie Bielska-Białej…

KoBBieciarnia: „Cremino”, tak nazywa się dziś Twoja cukiernia. Pamiętasz jeszcze, że rok temu zdradziłaś mi, że tak ją nazwiesz?

Ania Berezowska: To niemożliwe, naprawdę tak powiedziałam? Starałam się trzymać tę informację w sekrecie, widać nie wyszło. Faktycznie przypominam sobie teraz, że rozmawiałyśmy na temat moich marzeń o posiadaniu własnej cukierni. I o masie inspiracji, które targały mną wewnętrznie na myśl o tym, jak dokładnie miałaby wyglądać.

ania berezowska wywiad kobbieciarnia cremino

KoBBieciarnia: Opowiadałaś mi wtedy o małej, włoskiej knajpce na obrzeżach Mediolanu…

Ania Berezowska: Rzeczywiście, mówiłam o klimatycznej, włoskiej cukierence, zlokalizowanej gdzieś na peryferiach, daleko od zgiełku mediolańskiego centrum. Bywałam w niej, kiedy większość roku spędzałam pracując zagranicą i kursując pomiędzy Polską, Niemcami, a Włochami. Stres i zmęczenie, rozładowywałam wówczas chodząc od cukierni do cukierni i smakując lokalnych frykasów. Któregoś razu trafiłam do maleńkiej, włoskiej knajpki i skusiłam się na lody o smaku… Cremino. Wydał mi się wówczas tak oryginalny, ożywczy i doskonały, że nawet trudno opisać mi go dziś słowami. Cremino to czekolada składająca się z 3 warstw. Zewnętrzne warstwy, to czekolada tzw. gianduja, a środek – zależnie od producenta, składa się z czekolady o smaku cytryny, kawy lub orzecha laskowego. Odkąd posmakowałam Cremino, wracałam do wspomnianej cukierenki prawie codziennie. Wydaje mi się, że to tam ostatecznie zakiełkowała mi w głowie myśl o stworzeniu własnego lokalu.

KoBBieciarnia: Nowoczesny, mural Sebastiana Litnera na jednej ścianie, tablicówka z wymyślnymi grafikami naprzeciwko, stylowa, drewniana lada, dopracowane logo, klimatyczne poduszki w oknach, designerski, czerwony ekspres kawowy… Twoje Cremino jest podobne do tej małej, mediolańskiej cukierenki?

Ania Berezowska: Ani trochę! Pomimo mojej całej sympatii do tamtego miejsca, jedno muszę przyznać – panował w nim typowo włoski, artystyczny bałagan. Z dobrymi knajpkami tak już bywa. W centrum wielkich kurortów bardziej od jakości, liczą się moce przerobowe i szybkość wydania posiłków. Żeby spróbować dobrej, lokalnej kuchni, wyjeżdża się zatem na obrzeża – niestety bywa, że kosztem wrażeń estetycznych, jak miało to miejsce i w tym wypadku. Moje bielskie Cremino to mieszkanka inspiracji zaczerpniętych z Mediolanu, Berlina i wszystkich wcześniejszych podróży. Chodziło mi o stworzenie typowo miejskiego miejsca. Takiego, do którego wpada się na śniadanie z laptopem lub książką, siada gdzieś na krześle przy wysokiej ławie lub na poduszkach pod oknem z kubkiem świeżo palonej kawy i przesiaduje godzinami. Na miejscu wypiekamy codziennie świeże bułki, dbamy o jakość serwowanej kawy, samodzielnie przygotowujemy do niej syropy. Co dzień od nowa, tworzymy menu obfitujące w większości w nasze, autorskie przepisy na ciasta, desery, musy, owocowe lemoniady i puszyste smoothies. Dbamy, aby zaskakiwać i przyciągać do siebie jak największe rzesze klientów.

13775420_1730259853888945_4378810102407534865_n 13934974_1731327213782209_3412003950057725801_n 13769399_1729053107342953_3408791768457798242_n 13873225_1729053090676288_4682680201335127116_n

KoBBieciarnia: Dorobiłaś się już stałych bywalców?

Ania Berezowska: Jasne! Wiernych wyznawców dorobiły się szczególnie moje cynamonki. Kiedy wprowadzałam je do menu, nie sądziłam nawet, że okażą się takim hitem. Z założenia miały pojawiać się okazjonalnie, na zmianę z innymi przepisami, jednak dziś – „zmuszona” jestem wypiekać je codziennie. Zdarzają się Klienci, którzy kupują po kilka na wynos, są tacy którzy co dzień, wracają po jedną. Ostatnio zdarza mi się nawet otrzymywać SMS-y z prośbą o rezerwację cynamonki na późniejszą godzinę. To absolutnie pozytywne, cynamonowe szaleństwo.

KoBBieciarnia: I nie wyganiasz tych, którzy zasiedzą się zbyt długo?

Ania Berezowska: Nie ma mowy. O to przecież chodziło. Cremino miało stać się słodkim przystankiem w codziennym biegu, odskocznią od tego co na zewnątrz, polem do wyciszenia w sferze własnego „Ja” lub wręcz przeciwnie – rozmowy z drugim człowiekiem. Wiesz jakie to budujące widzieć, jak osobno przychodzące do Cremino grupki gości, po chwili słodkiego zapomnienia zaczynają spontanicznie rozmawiać ze sobą, pomiędzy stolikami? O takim właśnie miejscu marzyłam.

KoBBieciarnia: Od czasu otwarcia Cremino minęły już prawie dwa miesiące. Jest tak, jak sobie to wyobrażałaś?

Ania Berezowska: Jest zupełnie inaczej. Byłam pewna, że po otwarciu, skupię się na pieczeniu ciast na zamówienie, a w przerwach pomiędzy jednym ciastem, a drugim, obsługiwać będę gości, raz po raz trafiających przypadkiem w nasze skromne progi. Rzeczywistość przerosła jednak moje najśmielsze oczekiwania. Z otwarcia nie pamiętam prawie nic – ilość gości, która przyszła nas przywitać, zaskoczyła chyba wszystkich tu obecnych. W godzinie zero pomagali mi wszyscy bliscy – rodzice, siostra, przyjaciele… Spisali się na medal. Okazało się jednak, że pomimo tak sowitego wsparcia, rąk do pracy ciągle brakowało. Przed otwarciem napiekłyśmy chyba z 20 ciast. Byłyśmy pewne, że to bezpieczna liczba, a powitalnych smakołyków wystarczy z nawiązką. Żałuj, że nie widziałaś naszych min, kiedy w zaledwie 2 godziny, rozeszły się całe zapasy, a my – zamiast świętować z gośćmi, w pocie czoła, na zapleczu wypiekałyśmy na bieżąco brakujące zapasy.

cremino ania berezowska bielsko kobbieciarnia

KoBBieciarnia: Jak sama przyznajesz – zrealizowałaś swoje największe marzenie. Jak czuje się kobieta, która dotarła do horyzontu swoich najdalej sięgających planów, w tak młodym wieku? Spełniona, szczęśliwa, a może wręcz odwrotnie – paradoksalnie pozbawiona poczucia sensu i motywacji do dalszej walki o swoje?

Ania Berezowska: Na pewno nie czujesz się tak, jak wyobrażasz to sobie zanim dotrzesz do przysłowiowej „mety”. W trakcie biegu, który ma cię do niej doprowadzić, jesteś przekonana, że kiedy uda ci się sięgnąć szczytu swoich marzeń, osiądziesz na laurach, szczęśliwa jak nigdy dotąd. Faktycznie, jestem szczęśliwa – kiedy wracałam do domu w wieczór poprzedzający otwarcie, popłakałam się ze szczęścia, że to „już”. Nie zamierzam podkreślać jednak listy swoich marzeń grubą kreską. Dotrwałaś, udało się – świetnie. Przez chwilę czujesz euforię i dumę. W końcu, udowodniłaś samej sobie, że potrafisz. Po chwili jednak zaczynasz poszukiwać dalej. Okazuje się, że za linią horyzontu pojawiają się obrazy, o których nie miałaś wcześniej pojęcia.

KoBBieciarnia: A Ty, co teraz widzisz?

Ania Berezowska: Pojawiło się kilka nowych pomysłów. Póki co, wolałabym jednak nie zapeszać i nie mówić o nich głośno. Choć z drugiej strony… Ostatni wywiad z Tobą okazał się proroczy! Powiem Ci zatem w tajemnicy, kiedy przestaniesz nagrywać…

IMG_9950KoBBieciarnia: Spełniona i szczęśliwa, ale zajęta do granic. Nie brakuje Ci czasu dla siebie, nie tęsknisz za życiem sprzed Cremino?

Ania Berezowska: Wiadomo, zmęczenie dopada czasem każdego. Bywają dni, w których marzę, aby móc z czystym sumieniem opuścić lokal przed godziną 19 i powierzyć komuś obowiązki związane z jego zamknięciem. Wiem jednak, że sporo czasu upłynie, zanim pozwolę Cremino, aby „kręciło się” beze mnie. Póki co, żyję tym co robię i czerpię z tego przyjemność.

KoBBieciarnia: I nie czujesz, że omija Cię coś ważnego?

Ania Berezowska: Robię coś ważnego dla mnie samej. Coś, o czym marzyłam od lat i co sprawia, że jestem szczęśliwa. Jeśli ktoś, kto uważa się za mojego przyjaciela, nie potrafi tego pojąć, oznacza to tylko tyle, że już dawno przestał nim być. Wychodzę z założenia, że jeśli ja sama będę szczęśliwa i spełniona, inne sprawy, na które być może dziś brakuje mi czasu, same ułożą się jakoś naturalnie. Moi najbliżsi bardzo mnie wpierają, są prawdziwymi przyjaciółmi – rozumieją, że teraz mam trochę mniej czasu i więcej obowiązków. Wiedzą doskonale, że Cremino było moim marzeniem i cieszą się nim razem ze mną. To bez tego wszystkiego, ominęłoby mnie w życiu coś ważnego!

KoBBieciarnia: Ci ostatni przemieniają się w „hejterów”? W Polsce ich ilość, to podobno wyznacznik sukcesu.

Ania Berezowska: Hejterzy byli, są i będą. Nieważne od tego co robisz i kim jesteś. Lubię krytykę, pod warunkiem, że jest konstruktywna – kiedy buduje i motywuje, zamiast stać na stanowisku „nie, bo nie”. Energię czerpię z pozytywów, chcę żeby taka właśnie aura wypełniania mury tego miejsca.

KoBBieciarnia: Jak brzmiał największy, który ostatnio było dane Ci usłyszeć?

Ania Berezowska: Jedna z Klientek napisała na moim fanpage-u: „myślałam, że najlepsze drożdżówki serwują w Słodki-Słony, dziś wiem, że serwują je w Cremino”. Porównanie oferowanych przeze mnie smaków, do standardu jednego z najlepszych lokali w Polsce, dodało mi skrzydeł. Ten, i inne wyrazy aprobaty dla tego czym jest Cremino, dają mi znać, że zmierzam w dobrym kierunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here