„Mówiąc językiem mistrzów” – współczesna wieża Babel.

0
34

chczy każdy może być mistrzem - koBbieciarniaChoć z pozoru, żyjemy wszyscy w tej samej rzeczywistości i wszyscy staramy się posługiwać tym samym alfabetem, składanym w słowa, zdania i całe wypowiedzi – mówimy innymi językami. Nie tymi – charakterystycznymi dla poszczególnych narodowości, ale tymi, które determinowane są przez nasz sposób patrzenia na świat.

Inaczej dostrzegają go matki, inaczej ojcowie, inny ogląd na rzeczywistość prezentują naukowcy, inny – zapaleni sportowcy. Korpo-pracownikom trudno zrozumieć reprezentantów slow life-u, a zwolennikom diety IIFYM, miłośników fast foodów. To niezwykle ciekawe, móc jednak od czasu do czasu wejść w życie osób – tak odmiennych od nas samych, aby pojąć w jakim języku widzą i rozumieją rzeczywistość. Dziś, spróbuję zaglądnąć w codzienność ludzi absolutnie wyjątkowych. Postaram zbliżyć się do świata mistrzów swoich dziedzin…

A jak akrobata. Mistrz emocji.

Wierz mi lub nie, ale o emocjach wiem wszystko. Gdy wstaję rano, nie myślę o tym, co będzie za chwilę, tylko skupiam się na zachowaniu balansu – to mój codzienny cel. Jedynym dniem, kiedy odpoczywam jest poniedziałek, kiedy nie dajemy przedstawień. Wtedy cyrk jest zamknięty.

Przyznaję, że będąc 15 metrów nad ziemią, mam gdzieś z tyłu głowy obawy, że ten dzień to może być the last day of my life. Bo zabezpieczenia pękają a gwarancje nie są wieczne, ale na co dzień staram się o tym nie myśleć. Wykonuję swoje zadanie.

B jak biznesmen. Mistrz biznesu.

Jestem człowiekiem spełnionym, taka myśl pojawia się, kiedy zastanawiam się nad swoim życiem, które, moim zdaniem, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Wydaje mi się, że dość wcześnie wiedziałem, że biznes to właśnie to, czym powinienem się zajmować. Moje dni są do siebie podobne, ot, zwyczajne ludzkie problemy, jak walka z biurokracją, lawirowanie wśród licznych, niezrozumiałych przepisów, czasem zysk, czasem strata – no, dobrze, raczej zysk, ha, ha. Jestem dość sprawny w tym, co robię, a myślę, że robię to dobrze. Dzień podobny do dnia, proza życia, jestem zwyczajny i trochę się dziwię, jak na mnie trafiłaś? Co mam ci powiedzieć? Na dodatek jestem samotnym ojcem, który zdaje się, trochę słabo sobie radzi z wychowaniem. Muszę ci powiedzieć, że to dla mnie najtrudniejsze zadanie, to całe zamieszanie z dzieckiem. W biznesie sprawy są w miarę jasne i klarowne – raz na wozie, raz pod wozem, jeśli zrobisz błąd, to jesteś w stanie go jakoś naprawić, trochę będzie główkowania, ale w końcu wyjdzie na prostą. A z wychowaniem to jest tak, że nawet, jak wydaje się, że masz za sobą trudny czas, po którym powinno nastąpić poprawa, to i tak nie masz pewności, czy będzie teraz lepiej, czy jednak twoje działania obrócą się przeciwko tobie. Pytasz, co robi moja córka? Ostatnio powiedziała, że chce zostać profesorem fizyki, ciągle siedzi po uszy zakopana w książkach i naukowych gazetach, a to wszystko po angielsku – nie odziedziczyła po mnie talentu do biznesu…a może to właśnie ona zostanie mistrzynią?

C jak chirurg. Mistrz sztuki lekarskiej.

Ten dzień nie należy do udanych, więc niechętnie się z tobą spotkam. Nie, w moim prywatnym życiu wszystko gra, jak nigdy, synowie w miarę spokojni, żona wyrozumiała, kolacje we dwoje nie należą do rzadkości, co ci będę mówił – dawno nie było lepiej! W pracy za to był szewski poniedziałek, a wszystko zaczęło się od niewinnego odburknięcia na dzień dobry – koleżanka miała zły humor, potem okazało się, że pomyliła czynności przy checkliście, później było już tylko gorzej. Nie wdając się zbytnio w szczegóły – słowa dużo znaczą w naszej pracy, jeśli je myli mój podwładny, ja podejmuję mylne decyzje i efekt domina mamy gotowy. Na twoje pytanie odpowiem przewrotnie – gdyby anestezjolog miał dziś urlop, człowiek by żył. Tak wygląda dzień z życia chirurga – musisz podejmować wiele decyzji, a ich skutek zależy od danych, które ci ktoś przekaże. Ja dziś miałem nie te dane, co trzeba.

M – jak malarz. Mistrz sztuki.

Malowałem od późnych godzin nocnych, ledwo widzę na oczy, dlaczego akurat teraz muszę odpowiadać na to pytanie? Moja modelka była cierpliwa, podziwiam ją, ja bym nie wytrzymał całej nocy aż do rana, gdybym miał tylko pozować – co innego artysta (czyli ja, ha, ha). Artysta wpada w wir pracy, żyje swoją wizją, jest w stanie zrobić wiele, by ją zrealizować. Ja robię naprawdę wiele, daję całego siebie wam – widzom, dla mnie nie zostaje już wiele ze mnie – to może być odpowiedź na twoje pytanie, na więcej, sorry, już mnie dziś nie stać.

  Pozdrawiam,

Aga Święch

Autorka bloga: Dom strachów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here