Casual

„Na macie byłam zwycięzcą. Kto by pomyślał, że przegram z tarczycą”

Comments (34)
  1. Etatowamatka napisał(a):

    Mam ten sam problem, u mnie choroba ujawniła się w ciąży. Dla mnie kluczowym okazało się zrobienie testów na nietolerancję pokarmową. Od roku jestem na diecie bez glutenu i nabiału- czuje się o niebo lepiej. Jem tyle samo a schudłam po kilka centymetrów w każdej partii ciała. Uporała się też z wdęciami i złym samopoczuciem. A dla ducha- terapeuta

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Kochana, testy na alergie pokarmowe również przede mną, ale dopiero jak odstawię Manie od piersi 🙂 Masz rację, że jedzenie bez glutenu i laktozy daje super efekty – u mnie też to się sprawdza rewelacyjnie. A z tego co widziałam na żywo, prezentujesz się rewelacyjnie, tak trzymaj 🙂

  2. M napisał(a):

    Jestem z Tobą!!! Jakbym czytała o sobie…

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Dziękuję :*

  3. Pb napisał(a):

    Dziekuje świetny artykuł! Ja aktualnie po ciazy z hashimoto przeszłam w Graves ale to co piszesz o hashimoto i o endo to prawda w stu procentach. PolecM moja panią profesor Bar -Andziak jest świetna ma wielkie doświadczenie, słucha odpowiada na pytania! Przychodnia na Sobieskiego 18

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Dziękuję za polecenie, obecnie trafiłam na świetną endo, która leczy mnie holistycznie. Jesteś biedna, ale mam nadzieję, że walczysz? Buziaki

  4. Jaana napisał(a):

    Czytam i czytam i tak sobie myślę, że w Polsce dobrego endokrynologa chyba się nie uświadczy… Na szczęście moja choroba, mimo że wymaga opieki endokrynologa, radzi sobie świetnie pod czujnym okiem mojego ginekologa. Ale łatwo też nie było, bo przed diagnozą odwiedziłam 40! (słownie: czterdziestu) lekarzy w 4 różnych miastach, którzy powtarzali mi, że „bycie kobietą musi boleć”, „miesiączka musi boleć”, „przestałaby się pani tak rozczulać”, „jest już pani w wieku na ciąże, wiec o czym my w ogóle rozmawiamy” (lat miałam wtedy 19). W końcu jeden uczciwy, stary lekarzyna z mojego rodzinnego miasteczka, do którego trafiłam bo ten super najdroższy i najbardziej prestiżowy akurat nie miał czasu (a ja uparcie mdlałam z bólu) postawił mi diagnozę po samej rozmowie o objawach i kazał „wygooglować” lekarza w większym mieście. Traf chciał, że pierwszy strzał od razu był celny i, mimo konieczności przeprowadzki do innego miasta ze względu na lekarza i 3 letniego leczenia, utraty włosów po chemii i innych ciekawych przygodach, nie żałuję i wdzięczna będę do końca życia temu poczciwemu, prawdziwemu lekarzowi z mojej wioseczki. Dobry lekarz to skarb, szczególnie w Polsce. Pozdrawiam Cie serdecznie i chciałabym żebyś wiedziała, że wiem co czujesz. Choroba, której nikt nie widzi i nikt nie rozumie, z którą walczysz w środku, tego nie zrozumie nikt kto tego nie przeżył. Trzymaj się ciepło! PS. Brak glutenu jest odpowiedzią na każdą chorobę hormonalną – to takie info dla reszty 🙂

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Twoja historia jest niesamowita! Z jednej strony to smutne i przerażające przez co musisz przejść, ale z drugiej strony duża ulga, że lekarz potrafił cię zdiagnozować. Naprawdę przeszłaś wiele i możesz być z siebie dumna – jesteś wzorem dla innych. 3mam za ciebie kciuki i masz rację – gluten to pierwszy krok do naszego zdrowia, zawsze 🙂 Pozdrawiam ciepło i nie poddawajmy się <3

  5. Ewela napisał(a):

    Świetny artykuł tak bym to właśnie ujęła…pozdrawiam i życzę powodzenie w naszej wspólnej walce

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Dziękuję i jak coś jesteśmy razem w tym, pamiętaj 🙂

  6. Adam napisał(a):

    Hashi dotyczy też mężczyzn! 🙂 w małym procencie, ale jednak 🙂

    Niestety to co Pani napisała, to wszystko prawda – ja byłem najpierw leczony na przesilenie wiosenne i do dziś nie znalazłem świadomego endokrynologa. pamiętajcie o kortyzolu i nadnerczach – tam też dużo problemów się chowa. zdrowia!

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Kurczę to bardzo źle, dobry endokrynolog na wagę złota! Czytałam trochę ostatnio o kortyzolu 0 martwi mnie to, bo jestem bardzo emocjonalna… Jak coś walczymy razem, pozdrawiam ciepło <3

  7. Paweł napisał(a):

    jeżeli chodzi o lekarza, to leczę się na Hashimoto u lekarza medycyny holistycznej (jest też zwykłym lekarzem) i jak na razie jest dobrze, dr Sierocki w Toruniu

  8. C2H5OH napisał(a):

    Piękny artykuł Aneczko

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Dziękuję Łukasz 🙂

  9. Agnieszka napisał(a):

    Polecam zgłosić sie do doktor endokrynolog Magdaleny Jagiełło.

  10. Magdalena napisał(a):

    Bardzo dobry artykuł. Również jestem dotknięta problemem Hashimoto. Też przewałkowałam w Warszawie endokrynologów, wszyscy tacy sami: Eutyrox. Jedna lekarka była tylko szczera, powiedziała: „Niestety, takie mamy wytyczne i albo Pani zdecyduje się na wycięcie tarczycy abo tabletki”. Zmiana diety? Nie, nie, ona o tym rozmawiać nie będzie bo nie może. I kółko się zamyka. No to codziennie po otwarciu oka tableteczka z napisem 75 i pół godzinki do śniadania. I tak całe życie? Już tak zawsze?? Też się na to nie godzę, czytam, kombinuję. Akupunktura nic nie dała. Choć bym się zagłodziła na śmierć to i tak nie schudnę kilograma.
    Też będę bardzo wdzięczna za namiar na endokrynologa, który nie patrzy tylko przez tabletki. Szczerze? Straciłam już nadzieję że taki w ogóle istnieje!

  11. Anna napisał(a):

    O matko. Jakbym o sobie czytała. Od lat męczę się z nocnymi potami, bólem stawów, kołataniem serca i nadwagą. Odwiedzałam wielu lekarzy, którzy po wykonaniu podstawowych badań orzekali, że nic mi nie dolega i przesadzam. Internistka na kołatanie serca przepisała mi leki na arytmię. Takie, które musiałabym przyjmować dozgonnie. Na własną odpowiedzialność nie zaczęłam ich brać bo czułam, że to nie to. W końcu trafiłam do dietetyczki, żeby pomogła mi schudnąć. Zaleciła mi wykonanie kilku badań. Zobaczyła moje TSH, które kilka dni wczesniej internista uznał za całkowicie idealne (3,2) i zapaliła jej się lampka – moje poty plus takie TSH . Stwierdziła, że z jej doświadczenia wynika., że zdrowa kobieta w moim wieku nie powinna mieć więcej niż 2,5. Poleciła zrobić bardziej szczegółowe badania krwi i UsG tarczycy. Oczywiście wszystko na własną rękę i koszt. I okazało się, ze mam Hashimoto. Jak zaczęłam o Hashimoto czytać, nagle wszystkie moje dolegliwości znalazły wyrłumaczenie. Jednak nie byłam histeryczką. Pierwsza endokrynolog zaleciła mi leki na podkręcenie metabolizmu i intensywne ćwiczenia minimum 2 godz na dobę ( przy bolących stawach i sporej nadwadze). Jedyne na czym się skupiła to utrata wagi a chudnięcienppd okiem dietetyczki szło mi całkiem przyzwoicie. Teraz ufam tylko mojek dietetyczce, która nie ma nawet medycznego wykształcenia a potrafi mi bardziej pomóc niż lekarze. Czekam w kolejce do podobno bardzo dobrej pani endokrynolog. Mam nadzieję ze się opłaci.

  12. Ala napisał(a):

    Czesc
    Ja co prawda jestem swierzo po diagnozie i lekarz zdiagnozowal Hashimoto z Nadczynnoscia tarczycy mam 28 lat i nie jest mi z tym latwo, ale nie o tym chcialam ci polecic dwoch lekarzy Dr Mariusz Witczak przyjmuje w Zielonej Gorze nie jest moze super uprzejmy ale fachowiec po 3 tygodniach leczenia widze znaczna poprawe, a drugi to Profesor Jerzy Sowinski ja osobisie jeszcze u niego nie bylam ale na potwierdzeniu diagnozy byla u niego cala moja damska czesc rodziny (niestety genetyczne) bardzo mily podpowiada duzo jak sobie radzic troche kosztuje ale na zdrowi sie nie oszczedza przynajmniej ja tak mysle, a leki proponuje poprosic o letrox nie zawiera laktozy wiec dla nas jest lepszy.

  13. Martyna napisał(a):

    Witaj 😉

    Przeczytałam Twój artykuł bardzo uważnie. Od kilku lat zmagam się również z schorzeniem autoimmunologicznym tarczycy – Chorobą Gravesa-Basedowa. Akurat ja od razu trafiłam do bardzo dobrego lekarza endokrynologa (Dr n. med. Ewa Widala – przyjmuje na śląsku – godna polecenia). po dwóch latach zmagania się z chorobą dzisiaj jestem na dobrej drodze – odstawione mam hormony od pół roku i jest dobrze 🙂
    Wiele z tych objawów które opisałaś miałam również – doskonale Cię rozumiem 😉
    Nie przez przypadek trafiłam do tej Pani Doktor. Moja siostra zaczęła chorować na to samo jakieś 5 lat temu. Początkowo była prowadzona przez innego lekarza, który poszedł po najmniejszej linii oporu – terapia jodem radioaktywnym. Początkowo czuła się dobrze, ale później zaczęło być coraz gorzej. W między czasie jej lekarz poszedł na dłuższe l4. Z polecenia trafiła do Dr. Widali. Była w tak tragicznym stanie, że pierwsze zdanie które usłyszała od lekarza: „To cud, że jeszcze chodzisz i funkcjonujesz, bo przy tych wynikach już dawno powinnaś leżeć w śpiączce i już się nie obudzić”. Z moją siostrą nie było kontaktu, nie można było z nią porozmawiać, nie kontaktowała. Przez zaniedbanie innego lekarza usłyszała również, że jest bezpłodna i najprawdopodobniej nie będzie mogła mieć dzieci. Wtedy zaczęła się długa walka o wyprowadzenie jej na prostą drogę. Dzięki Dr. Widali udało się 🙂 Dziś jest szczęśliwą mamą rocznego Michasia i przyszłą mamą córeczki Agatki (termin na marzec). Czuje się dobrze 🙂
    Jak tylko okazało się, że również choruję na tą genetyczną przypadłość od razu poszłam do tej samej lekarki u której leczy się Moja siostra. Obyło się bez terapii radioaktywnej (Pani Doktor po prostu nie stosuje i odradza każdemu pacjentowi, bo wg Niej to nie jest metoda na walkę z tarczycą).

    Powodzenia w walce z chorobą 😉

    Pozdrawiam serdecznie – Martyna 🙂

  14. Zdzicho z Piekarni napisał(a):

    Dobrze prawisz dziewko. Męczący to twór, zbierający żniwa w całym otoczeniu chorego. Bezgluten to podstawa, ale jest wiele innych składników do wyeliminowania. Wszystko co pochodzi od zwierząt. Jedynie sprawdzona dziczyzna. Trzeba bardzo uważać na dostarczanie odpowiedniej ilości żelaza. Alkohol tylko na półkach 🙁

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Najgorsze jest to, że tutaj jest tyle czynników do ogarnięcia naraz, że można się pogubic. Jestem na etapie eliminacji i obserwacji organizmu. Pozdrawiam 🙂

  15. Monika napisał(a):

    Ja walczę z chorobą już parę lat. Teraz już samodzielnie bo endokrynolog to niestety w Polsce jest zacofany. Chodzę tylko po skierowania na badania krwi.
    Nie piszesz o badaniu na antyciala. Zięba twierdzi, że jest to uleczalne, ja również się tego trzymam. Dieta, suplementacja, hormony ale w wersji Letrox i Thybon sprowadzany z Niemiec. Ruch, relax, słońce. To recepta na walkę z chorobą a nie tylko z symptomami. Pozdrawiam i życzę wytrwałości. Monika

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Tak antyciała to istotna kwestia, ale wiesz artykuł pisałam na swoim blogu, w chwili wzburzenia . Chciałam po prostu wywalić z siebie te emocje i w sposób prosty (skrótowy) opisać z czym się zmagam. Ostatnio natknęłam się na filmiki Zięby na yt – jest w jego metodzie jakaś logika. Sama jestem na etapie testowania na samej sobie, tego co podają różne źródła. Twoje sposoby na dbanie o siebie są oczywiście bardzo dobre – czynniki wyzwalające stres warto ograniczać do minimum (jak się da). Ściskam cię Monika, zdrówka 🙂

  16. Kasia napisał(a):

    U mnie niedoczynność tarczycy była dopiero początkiem – zaczęła się trzy lata temu. Rok po jej zdiagnozowaniu i rozpoczęciu leczenia Letroxem ujawniła się hiperprolaktynemia (Bromergon), kolejny rok później endometrioza (Visanne). Wszystkie trzy są autoimmunologiczne i nakręcają się nawzajem. Gratuluję, że udało Ci się zajść w ciążę. Mi lekarze mówią, że już raczej nie mam na to szans, a lat mam 29. Leki na endometriozę to silne hormony – czuję się po nich tak okropnie (tycie, puchnięcie, ciągłe plamienia, libido umarło, drażliwość, płaczliwość, wypadające włosy, łamliwe paznokcie, ból brzucha jak przy okresie tylko cały czas, wzdęcia i zaparcia, depresja), że mam ochotę umrzeć, a do tego psychika padła mi tysiąc razy bardziej niż przy samej niedoczynności. Planowaliśmy z mężem kilkoro dzieci, a tu okazało się, że nie będzie szans nawet na jedno. A lekarze mówią po kolei (w ciągu miesiąca konsultowałam się u trzech różnych – wszystko oczywiście prywatnie, bo na NFZ nawet jak już się wyczeka na termin, to nic nie powiedzą), że pochodzenie tych chorób jest nieznane, leczenie tylko objawowe, bo nie da się powstrzymać degradacji tarczycy, napędzania hiperprolaktynemii i nawrotów endometriozy. Mam 29 lat i trzy nieuleczalne choroby, które rujnują mi życie. I wszyscy wokół rozkładają ręce, bo twierdzą, że nie potrafią mi pomóc. A każda choroba autoimmunologiczna jest kolejnym czynnikiem wyzwalającym następne choroby autoimmunologiczne, więc przede mną możliwe kolejne schorzenia. Czuję, że zbliża się dzień, w którym nie dam rady wstać i pójść do pracy.

    1. Anna Chomiak Anna Chomiak napisał(a):

      Kasiu, wiem że jeśli powiem ci, że cię rozumiem – nie wiele to da. Mój endo i ginekolog też nie dawał mi szans na ciążę, a zaszliśmy 2 razy z rzędu za pierwszym razem. Piszę ci to dlatego, żebyś wiedziała, że cuda się zdarzają. Mój położnik powiedział, że w życiu napatrzył się już na kobiety zdrowe, które nie mogą być w ciąży i na takie jak ja: które teoretycznie nie mają prawa i szans być w ciąży. Chcę cię zapewnić, że nie masz prawa się poddać. Słyszysz? Wiem, że ciężko, wiem, że nie masz już siły walczyć, ale musisz. Wierzę w ciebie i z tego co przychodzi mi do głowy na szybko to może warto zając się protokołem autoimmunologicznym, próbowałaś?

  17. Magda napisał(a):

    Z moich obserwacji wynika ze choroby automologiczne wywoływane sa przez np borelie i koinfekcje .
    Poniżej słowa znanego lekarza zakaźnika z Gdańska

    . Przewlekla borelioza może wywoływać autoimmunizacje organizmu i iśćw parze z chorobami autoimmunizujacymi. Np z ch. Hashimoto (ale tez z RZS. Toczen. SM).
    Zauważyłam tez ze wszystkie te osoby które maja juz chorobę autoimmunologiczna w wynikach badań maja dodatnie koinfekcje lub / i borelioze .
    Dziwie sie ze nikt tego nie bada .
    Ja jestem przykładem .

  18. Anna napisał(a):

    Hejka moja imienniczko i towarzyszko w zmaganiach tarczycowych. Mysle, ze zawsze jest szansa na lepsze jutro. trzeba jej tylko pozwolic sie zagoscic w naszym zyciu.
    Ja tez mialam bardzo podobne problemy jak i ty. Teraz sa one znikome i tarczyce mam w duzej mierze ustabilizowana. Owszem zdazaja sie problemy skorne czy te z utrata wagi ale ogolnie jestem zdrowa dzieki oczyszczeniu jelit i watroby, a nastepnie witaminowej suplementacji. Pomoglo rowniez wybalansowanie zycia i niestresowania sie byle czym, bo im bardziej hormon stresu wyzszy tym gorsze funkcjonowanie tarczycy. Przejdz sie do dietetyka co by ci ulozyl diete pod katem tarczycy z wyeliminowaniem pewnych produktow, na przyklad cukrow zlozonych czy glutenowych, po czesci nabialu, tluszczy trans etc. Mnie pomoglo w duzym stopniu. Mysle, ze warto, jednak sama zdecyduj co najlepsze dla ciebie. Zycze zdrowia 🙂

  19. iz napisał(a):

    W babka medica w łomiankach jest super endokrynolog – Norbert Gaweł.
    Choruje osiem lat, mam dwoje dzieci,nie walczę dietami, bo psychicznie źle na mnie wpływają, jem co chcę. Biorę euthyrox, suplementuje Wit.D, jod przy okazji brania suplementów dla karmiących ( bo karmię), faktycznie bywa różnie z samopoczuciem, ale każdy czasem czuje się gorzej. Na Twoim miejscu oprócz endokrynologa poszukalabym terapeuty. Poza tym nie demonizowałabym euthyroxu, który zwyczajnie jest syntetycznym hormonem, którego Ci brakuje.

  20. Halina napisał(a):

    Też choruje na Hashimoto , nie mam aż takich dolegliwości, aczkolwiek lekko nie jest. Muszę sobie radzić. Pracuję mam odpowiedzialną pracę, sama prowadzę dom. Nikomu się nie skarżę bo i tak nikt nie zrozumie.Dowiedziałam się, że mam autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (co na chłopski rozum oznaczało tylko, że tarczyca sama siebie zwalcza, a wkrótce w ogóle jej nie będzie). Diagnoza kolejnego lekarza nie pocieszyła mnie. Uprzejmie poinformował mnie że choroby immunologiczne lubią występować w duecie czyli być może mam jeszcze coś. A być może więcej . No cóż życie nie jest łatwe a przeżyć musisz je sam nikt za Ciebie tego nie zrobi…..

  21. Halina Kempara napisał(a):

    Też choruje na Hashimoto , nie mam aż takich dolegliwości, aczkolwiek lekko nie jest. Muszę sobie radzić. Pracuję mam odpowiedzialną pracę, sama prowadzę dom. Nikomu się nie skarżę bo i tak nikt nie zrozumie.Dowiedziałam się, że mam autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (co na chłopski rozum oznaczało tylko, że tarczyca sama siebie zwalcza, a wkrótce w ogóle jej nie będzie). Diagnoza kolejnego lekarza nie pocieszyła mnie. Uprzejmie poinformował mnie że choroby immunologiczne lubią występować w duecie czyli być może mam jeszcze coś. A być może więcej . No cóż życie nie jest łatwe a przeżyć musisz je sam nikt za Ciebie tego nie zrobi…..

  22. Jolanta napisał(a):

    Witam, jestem mamą 8 dzieci. Moje dwie córki ( 18 i 19 lat ) oraz ja chorujemy na Hashimoto. Wzruszyła mnie Pani historia choroby. Ja równiez mam podobne doswiadczenie szukania pomocy na własna rękę, codziennej walki w podejmowaniu obowiązków zawodowych i domowych przewaznie w złym samopoczuciu.
    Moja córka była w stanie leżącym z powodu bólów całego ciała i depresji. Ze wszystkich szpitali nas odsyłali mówiąc że córka ma urojenia. Na szczęście trafilismy na dr Edyte Biernat-Kałuża która przyjmuje prywatnie w przychodni Orlik w Warszawie. Leczymy się u niej przede wszystkim dietą – bez glutenu, mleka, cukru, wieprzowiny .Przez rok nie pozwoliła nam jeść mięsa ale efekty były po miesiacu.
    Chociaz leczenie jest drogie poniewaz zleca duzo badań ale leczy całościowo.
    Pozdrawiam
    Życzę zdrowia i wytrwałości w walce z chorobą

  23. Helena napisał(a):

    Od 2 miesięcy wiem, że choruję na Hashimoto. Wszystko wyszło nagle i niespodziewanie. Poprosiłam o badania tarczycowe lekarkę rodzinną. TSH było prawie 10. Usg tarczycy wykazało stan zapalny. A ja żyłam do tej chwili w błogiej nieświadomości, że jestem zdrowa, tylko jakaś taka ciągle zmęczona. Nie tyłam zbytnio, należę raczej do osób szczupłych. Teraz trochę mi przybyło, ale te 60 kg przy wzroście 168 cm to nie jest źle… Co prawda miałam kiedyś 52 kg, ale to było zanim zostałam matką. Urodziłam troje dzieci i zawsze czułam się słaba, zmęczona, wciąż miałam problemy ze skórą i paznokciami, jakieś zmienne nastroje, powiedzmy załamania nastroju itp., ale dawałam radę. Pracując w szkole należy być dla dzieci uśmiechniętą i wesołą, pełną energii panią, taką też staram się być… Jakie szczęście mnie spotkało przy tym wszystkim? Znalazłam za pierwszym razem cudowną panią doktor Agnieszkę. Przepisała mi Letrox, bo mogę mieć nietolerancję laktozy i jest ok. Biorę też Vigantolleten 1000 (wit. D) i dodatkowo selen.

  24. Magda napisał(a):

    Uratował mnie endo z Jaworzna dr Jan Gmiński, pierwszy ktòry mnie zbadał. Dziś po pół roku leczenia TSH 0,15

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *