ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

związki partnerskie kobbieciarnia

Polska wciąż pozostaje krajem, który nie posiada prawnych regulacji dotyczących formalnych związków partnerskich. Czy w jest szansa na przełom w tej sprawie?

W świetle polskiego prawa osoby pozostające w nieformalnych związkach są osobami sobie obcymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami m.in. problemami z uregulowaniem kwestii majątkowych, brakiem uprawnień do otrzymania alimentów na siebie, renty rodzinnej po zmarłym partnerze, wyłączenia partnerów z ustawowego dziedziczenia. Z punktu widzenia interpretacji prawa, Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej – małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Ustawa zasadnicza nie wspomina zatem nic o związku partnerskim. Zgodnie z ogólnie panującą zasadą prawniczą, jeśli coś nie jest zabronione, to jest dozwolone – można domyślać się, że konstytucja dopuszcza instytucję takich związków.

O związkach partnerskich słyszymy od 2004 roku i do dziś nic się w tej sprawie nie zmieniło. Mam wrażenie, że debata o tej kwestii to półśrodek, temat podnoszony po to, by w jak najmniejszym stopniu narazić się konserwatywnym parlamentarzystom i Kościołowi.

W głębi duszy, uważam, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia, które może być ograniczone przez prawa pozostałych członków społeczeństwa. Pamiętajmy, że możliwość zawarcia związku partnerskiego to coś, co uszczęśliwi jednych, a nie zabiera niczego pozostałym. Nie ma powodu, dla którego polscy obywatele mieliby mieć mniejsze prawa, niż obywatele innych krajów europejskich. Prawo zawierania związków partnerskich jest już prawem powszechnym w UE i to nawet w państwach o silnych korzeniach katolickich jak Irlandia.

Osobiście popieram tę kwestię. Od wielu lat pozostaję w związku nieformalnym, a samo określenie takiego związku konkubinatem ma wydźwięk pejoratywny. Nieprzystawalność tego słowa do naszej rzeczywistość sprawia, że osoby żyjące w niesformalizowanych związkach, szukają stosownych zamienników taki jak „mój chłopak/dziewczyna czy narzeczony/narzeczona”. Ale nie tylko nomenklatura staje się dla młodych par problemem.

Instytucja związku partnerskiego mogłaby pomóc wielu parom uporządkować swoje sprawy tak, żeby na co dzień lub w sytuacji losowej – choroby, śmierci partnera – ich przeznaczenie było lepsze. By mogli korzystać z przywilejów podatkowych, być z partnerem w szpitalu, dziedziczyć, mieć zabezpieczoną przyszłość. Również ich dzieci miałyby uporządkowaną sytuację prawną, np. przez domniemane ojcostwo partnera.

Dyskusja wokół związków partnerskich jest w gruncie rzeczy dyskursem dotyczącym akceptacji współczesnego świata. Tak naprawdę chodzi o to, czy dostrzegamy zmieniającą się rzeczywistość, czy widzimy, jak ona wygląda i rozumie, co się w niej dzieje. Bowiem – bez względu na osobiste przekonania – nieformalne związki partnerskie są faktem i żadne antypatie tego nie zmienią.

Pamiętajmy jednak, że związek partnerski to przede wszystkim – Miłość, która odgrywa najważniejszą rolę w życiu. Od niej zależy fizyczne, emocjonalne i duchowe przetrwanie poszczególnych jednostek, całych społeczeństw oraz kultur. Niesie ze sobą potężną siłę transformującą, energię do działania, rozwoju, pokonywania przeszkód, a nawet uzdrawiania.

Pozdrawiam,

Magdalena Sapińska

- A word from our sposor -

„Oto Mój 40-letni… chłopak?” O tym dlaczego związki partnerskie potrzebują regulacji