Skuteczne i… przereklamowane sposoby na wypadające włosy

0
41
wypadanie włosów kobbieciarnia

wypadanie włosów kobbieciarnia

Odkąd zaszłam w ciążę włosy zaczęły dosłownie lecieć mi z głowy. Od kiedy pamiętam zresztą miałam problemy z ich wypadaniem i z rzadka mogłam cieszyć się okresami, w których po umyciu włosów odpływ kanalizacyjny nie zapychał się, a szczotka bezpośrednio po przeczesywaniu włosów nie zaczynała przypominać zwierzątka futerkowego. Moja wykładzina niemal od zawsze miała złoty połysk i wyglądała jak utkana złotą nicią, pomimo że odkurzałam ją prawie codziennie… Co zrobić, włosy się mnie nie trzymają, niestety. Po urodzeniu Melanii dolegliwość ta stała się dla mnie na tyle uporczywa, że obawiałam się łysienia plackowatego. Zamiast włosów – zaczęłam więc „przeczesywać” internet, w poszukiwaniu ratunku.Na pierwszy plan poszły drożdże – pod wieloma postaciami. Każdego wieczoru przez miesiąc zalewałam drożdże wrzącym mlekiem, a potem powstrzymując odruch wymiotny wypijałam około 25 gram rozrobionych w mleku drożdży. Bezpośrednio przed myciem nakładałam na skalp maseczkę z drożdży i czekałam z niecierpliwością na efekty. Zachwytom nad piciem drożdży w internecie nie ma końca. Drożdże to źródło witamin z grupy B- kluczowych dla skóry, włosów i paznokci. Mnie drożdże przyprawiły tylko o zgagę. Włosy jak wypadały przed tą drożdżowo-osobliwą kuracją, tak i po niej wypadały nadal. Nie pomogły też ani cerze, ani paznokciom. Po miesiącu odpuściłam więc picie tego niesmacznego napoju, ale nie zrezygnowałam z drożdżowych maseczek na twarz i skórę głowy. Stosuję je zresztą po dziś dzień.

O zbawiennym wpływie cebuli dowiedziałam się jeszcze na studiach. Sok z cebuli bogaty jest w siarkę, która stymuluje produkcję kolagenu, a tym samym porost włosów. Cebula przeciwdziała łysieniu plackowatemu. Jak ją stosowałam? Wyciskałam z niej sok i świeży, bez dodatków, wcierałam na kilka godzin przed myciem w skórę głowy. Byłam twarda i regularnie stosowałam te zabiegi, pomimo że ani sok z cytryny, ani najlepsze nawet szampony nie były w stanie zniwelować swądu cebuli, który rozgościł się na mojej głowie. Jeśli już jakimś cudem, na małą chwilę, udawało mi się pozbyć cuchnącego zapachu, wystarczyło żebym choć trochę się spociła, a smrodek cebuli powracał jak bumerang. Unosił się wokół mnie, odstraszając wszystkich wokół, na siłowni czy fitnessie. Cebula bogata jest w krzem i mnóstwo witamin dlatego warto spożywać ją codziennie, na surowo np. dodając ją do sałatek lub posypując nią kanapki z pomidorem i sałatą. Czy cebula mi pomogła? Miałam wrażenie, że sok z cebuli radził sobie z wypadaniem moich włosów lepiej niż drożdże, ale unoszący się ode mnie zapach zniechęcił mnie na tyle skutecznie, że wkrótce zarzuciłam kurację sokiem z cebuli, nie rezygnując jednak z jej spożywania.

Kozieradka była moim wielkim odkryciem, dlatego należy się właściwie osobny post, tym bardziej że używam jej zarówno w codziennej kuchni, jak i kosmetyce. Jak stosowałam kozieradkę na włosy? Moją pierwszą kozieradkę zakupiłam w aptece. Łyżkę tego zioła zalałam gorącą wodą i odstawiłam na noc. Następnego dnia wtarłam napar w skórę głowy i tak powtarzałam zabieg przez kilka tygodni. W tym okresie, raz za czas wracałam także do maseczki z drożdży. Cały czas pracowałam również nad dietą. Był to moment kiedy nawet mój mąż zauważył znaczną poprawę stanu moich włosów, choćby dlatego, że przestał znajdować je w najróżniejszych miejscach, począwszy od naszego łóżka, po jego osobistą garderobę kończąc.

Kolejnym odkryciem zasługującym na uwagę jest czarnuszka, a dokładniej olejek z niej. Olejek z czarnuszki wyraźnie poprawił kondycję moich włosów: stały się silniejsze, odporne na łamanie i znacznie mniej się przetłuszczały. Czarnuszka miała swój ogromny udział w powstrzymaniu wypadania moich włosów. Olejek ten polecam wszystkim chcącym nie tylko wzmocnić włosy, ale także przyspieszyć ich porost np. po nieudanym cięciu.

Przez jakiś czas piłam też osławioną skrzypopokrzywę. Jest ona niczym innym jak mieszanką ugotowanych suszonych ziół skrzypu, bogatego w krzem oraz pokrzywy. Mieszanka ta pobudzać ma porost włosów i sprawiać, że będą silne, mocne oraz zdrowe. Dodatkowo służy ona także wzmacnianiu paznokci i poprawie stanu cery. Nie piłam tego napoju regularnie – problem sprawiało mi gotowanie ziół, a w zaparzane torebki zwyczajnie nie wierzę. Jestem jednak zdania, że warto wypróbować ten sposób, gdyż wiele dziewczyn chwali sobie zbawienny wpływ skrzypopokrzywy na damską urodę. Warto pamiętać jednak, iż jak w każdym wypadku, i tu zachować należy umiar. Wypada od czasu do czas zrobić przerwę od tej kuracji, gdyż zioła te mogą uczulać.

Nie ukrywam, że jestem włosomaniaczką i zawsze interesowały mnie nowinki z dziedziny pielęgnacji. Kiedy wyczytałam, ze można samemu wyczarować sobie macerat ze składników dobranych pod kątem problemu włosów lub skóry głowy, nawet się nie zawahałam. Pobiegłam po słoik do piwnicy, zakupiłam niedrogi olejek do włosów z łopianiem (chyba z Green Pharmacy) i z przyjemnością przystąpiłam do wyszukiwania składników, z których macerat przeciwdziałałby wypadaniu włosów. Do mojego pierwszego maceratu użyłam kilku ząbków czosnku, kozieradki, szczypty chili oraz kilku łyżek mielonej kawy (składniki te przede wszystkim stymulują cebulki włosowe do wzrostu). Wszystkie składniki zalałam olejkiem z łopianem i odstawiłam na trzy tygodnie w ciemne miejsce. Codziennie wstrząsałam słoikiem i z niecierpliwością czekałam na mój macerat. Po ustalonym czasie olejek przybrał ciemniejszej barwy i dziwnego zapachu, w którym zdecydowanie przebijała kawowa nuta. Maceratu używałam do olejowania skalpu. Ciężko jednak jest mi określić jego skuteczność, gdyż wtedy dbałam już bardzo o dietę, zrezygnowałam z silikonów oraz SLS-ów w pielęgnacji oraz używałam wielu naturalnych składników do włosów. Mogę tylko potwierdzić, że wszystkie te zabiegi stosowane na włosach naprzemiennie lub regularne stosowanie choć jednego sposobu, przy jednoczesnym racjonalnym odżywianiu zapewni Wam mocne i zdrowe włosy.

Jest jeszcze kilka sposobów przeciwdziałania wpadaniu włosów jak choćby sok z rzepy, łykanie Calcium Pantothenicum, maseczka z żółtek, rycyny i soku z cytryny, nafta kosmetyczna, olejki eteryczne: lawendowy i rozmarynowy (często dodawałam kilka ich kropel do wywaru z kozieradki) i wiele, wiele innych. Wybrałam jednak te, które uważam za najskuteczniejsze, a dla kontrastu, zestawiłam z tymi, które – wbrew obiegowej opinii o ich skuteczności – mnie osobiście nie pomogły. Nie musicie stosować wszystkich wymienionych przeze mnie składników. Pamiętajcie jednak, że w Waszej diecie nie może zabraknąć witamin z grupy B, cynku oraz krzemu. Abstrahując od diety i skupiając się na samej tylko pielęgnacji, mogę ostatecznie stwierdzić, że moim faworytem jest olejowanie, o którym pisałam już na moim logu i które szczerze Wam polecam.

źródło: zfilizankakawy.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here