ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Tundra bielsko biała Za oknem ostatnie oddechy tegorocznego lata. Choć minione dwa miesiące nie rozpieszczały temperaturami, sierpień żegna się z nami w wielkim, słonecznym stylu. W nowoczesnej, wielkomiejskiej dżungli świeżo powstałej w Bielsku-Białej dzielnicy Nowym Mieście, szukam miejsca, w którym mogłabym schronić się przez promieniami palącego słońca i w przyjemnym towarzystwie, uraczyć się smakiem chłodnej, popołudniowej herbaty. Na końcu wielkiej, szarej, betonowej płyty parkingu, dostrzegam tajemniczą kamieniczkę z ośmiokątną rozetą. Na lewo od leciwych, drewnianych drzwi głównych, gdzieś nad małymi schodkami, prowadzącymi niby to do podziemi budynku, majaczy gwałtownie przełamujący zabytkowy klimat całości, nowoczesny szyld z napisem: „TUNDRA”. Wchodzę, aby przekonać się, czy znajdę ukojenie dla przepalonych sierpniowym upałem myśli…

TUNDRA Fashionlogic to absolutnie nowatorski, zdumiewająco spójny i zachwycająco dojrzały w swym charakterze, autorski projekt małżeństwa dwojga uzdolnionych, młodych Bielszczan – Eweliny i Maksymiliana Sobolak, od lat związanych z branżą modową i artystyczną. Jak sami przyznają, pomysł na powstanie marki kiełkował i rozwijał się w ich głowach, przez przeszło 10 lat, ale nadanie mu ostatecznej, aktualnej formy, wymagało od nich czasu i modowej dojrzałości. Choć marka, od 3 lat funkcjonuje z sukcesem na polskim rynku, o czym świadczy obecność niemal każdej, kolejnej kolekcji Sobolaków na wybiegach fashionweeków oraz łamach prestiżowych tytułów modowych – powstanie pierwszego, stacjonarnego atelier projektantów w Bielsku-Białej, mieliśmy okazję świętować dopiero w lipcu br. O tym dlaczego dopiero teraz – przy chłodnej, popołudniowej herbacie rozmawiam z założycielką marki, Eweliną Sobolak.

Tundra bielsko białaKoBB.: „Tundra”. Skąd pomysł na tak odległą geograficznie i mentalnie nazwę Twojego projektu?

Ewelina Sobolak: Tundra, to obszar nienaruszony przez człowieka, ani inne czynniki zewnętrzne; to integralna przestrzeń, żyjąca własnym życiem i harmonią. W pojęciu „tundra” poza oczywistą naturalnością, dzikością, pewną pierwotną mądrością, wolną i niezależną od ludzkiej ingerencji – kryje się jednocześnie pierwiastek kobiecy. Z zamiarem założenia Tundry nosiłam się prawie 10 lat. Czułam, że to przemyślana, dojrzała, świadomie wybrana nazwa, która idealnie konweniować będzie z ideami, jakie przyświecały powstaniu i istocie naszej marki.

KoBB.: Mam rozumieć, że przez 10 lat chowałaś swoje projekty do przysłowiowej szuflady?

Ewelina Sobolak: Projekty ewoluowały wraz z postępami prac nad marką. Zaczęło się od modeli tworzonych na potrzeby przyjaciół i znajomych. Właściwie to oni, ostatecznie zmotywowali nas do tego, aby „szufladkowe” dotąd prace, zaprezentować na szerszym forum. Szczególne podziękowania należą się w tym miejscu Karolowi i Agnieszce Mościńskim, którzy wspierali nas dobrym słowem i zagrzewali do walki o własne marzenia. I oczywiście Pani Basi – niezastąpionej krawcowej, bez której przygotowanie większości pierwszych sylwetek marki, na potrzeby inauguracyjnego pokazu, byłoby całkowicie niemożliwe. Zwłaszcza, że wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Pierwsza, publiczna prezentacja projektów Tundry, była dla mnie prawdziwą próbą sił. Okazała się także spełnieniem moich marzeń.

KoBB.: Czy i powodem do pierwszej prawdziwej „tremy projektanta? Pamiętasz cokolwiek z pierwszego, oficjalnego pokazu?

Ewelina Sobolak: Jasne. Z pierwszego pokazu paradoksalnie pamiętam chyba najwięcej. Był dla mnie czymś zupełnie wyjątkowym – zmaterializowaniem planów snutych przez lata, czystą przyjemnością, eskalacją dumy z własnych osiągnięć, źródłem wiary w to, że mogę zająć się tworzeniem mody na poważnie. Oczekiwałam wówczas od życia, takiego potwierdzenia. Pierwsze, poważne kroki Tundry, zbiegły się z niezwykle ważnym okresem mojego życia prywatnego. Zaledwie dwa miesiące wcześniej urodziłam syna; łudziłam się, że w trakcie przerwy od pracy w korporacji i wejściu w podwójną rolę matki, odnajdę w swoim życiu czas na pasję, która nie stanie się dla mnie pełnoetatowym zajęciem. Rzeczywistość przerosła jednak moje najśmielsze oczekiwania, a wzrastające w ekspresowym tempie zainteresowanie marką, szybko uświadomiło mi, że własny biznes to niegasnące zaangażowanie.

Tundra bielsko biała
foto: Marek Makowski

KoBB.: W przypadku Tundry, rzeczywistość istotnie przerasta wyobrażenia na temat stosunkowo młodej marki odzieżowej. Twoi Klienci przyjeżdżają na zakupy do kamienicy przy ul. Jeża 3, nawet z zagranicy. Co sprawia, że marka tak silnie ich przyciąga?

Ewelina Sobolak: Autentyczność, konsekwencja, jakość – to trzy cechy, na których oparliśmy ideę Tundry. W miarę upływu czasu, widzimy jak nasze przedsięwzięcie, które kiedyś było jedynie marzeniem znajduje nowych odbiorców, którzy doceniają w nas spójność kolekcji, dobór tkanin, łamanie klasycznych krojów. To bardzo miłe uczucie, które daje nam dużo energii do działania.

Tundra bielsko biała
foto: Marek Makowski

KoBB.: Statystyczna Klientka Tundry to więc powściągliwa intelektualistka?

Ewelina Sobolak: Na szczęście nie istnieje pojęcie statystycznej Klientki naszej marki. Jesteśmy dalecy od doprecyzowywania grupy docelowej. Przez lata funkcjonowania na rynku, z radością zauważamy, że w stylizacjach Tundry równie swobodnie odnajdują się nastolatki, jak i poważne, dojrzałe kobiety. Dążymy do tego, aby nasze kolekcje charakteryzowała szeroka uniwersalność, a kobieta, która nosi na sobie ubrania sygnowane przez Tundrę, mogła prezentować się w nich świetnie, zarówno w wydaniu streetwearowym, jak i w godzinach pracy w korporacji. Nasze Klientki łączy pewna spójna estetyka.

 

Tundra bielsko biała
foto: Marek Makowski

KoBB.: Dlaczego właśnie Bielsko i zabytkowa kamieniczka przy ul. Jeża 3?

Ewelina Sobolak: Pochodzimy z Bielska i kochamy to miasto. Powoli zauważamy także, że szczęśliwie rozpoczyna ono proces odtajania z wyraźnie zauważalnej do niedawna, epoki artystycznego zamrożenia. Okazuje się, że gdziekolwiek nie skierujemy naszych kroków, napotykamy się na zdolnych mieszkańców tego magicznego miasta lub ludzi, którzy z nimi współpracują. Nic dziwnego, Bielszczanie słyną z podejścia kategorii: „da się” lub „przynajmniej spróbuję”. Właśnie dlatego chętnie chwalimy się naszym pochodzeniem i podkreślamy korzenie naszej marki. Nie tylko ludzie stanowią jednak kapitał tego miejsca. Z tożsamą lubością słuchamy pochwał kierowanych pod adresem naszych bielskich, rodzimych tkanin – jak choćby wełny, która wzbudza zachwyt naszych klientów.

KoBB.: I nie boisz się, ze tu, na Podbeskidziu coś może Cię ominąć?

Ewelina Sobolak: Tundra to dla mnie styl bycia. To filozofia życia i ubioru – dla niej nie ma granic innych, niż mentalne…

- A word from our sposor -

TUNDRA-ożywczy powiew chłodnej, modowej świeżości