Uwaga, pedofil patrzy…

0
18
uwaga pedofil patrzy

uwaga pedofil patrzyBystre oko pani przedszkolanki wypatrzyło lekko opuchniętą wargę Zuzanki i zdarty podbródek. No i od razu zaczęło się przesłuchanie. Niby subtelne, ale przesłuchanie. Co się stało, kiedy. Dlaczego???

A było to tak…

W niedzielę moja Zuzanka zaliczyła „mocną glebę”. Padła na betonowy chodnik jak długa, nawet podwozia (rączek znaczy) nie zdążyła wyciągnąć. Krewka poleciała z wargi i z nosa, a z oczu – strumienie łez. Dzisiaj rano opuchlizna już była niewielka, ale przedszkolanka zauważyła. Na pewno po rozmowie ze mną sporządziła stosowną notatkę i jak się takie coś powtarzać będzie, to może nawet wezwą mnie na poważną rozmowę albo zgłoszą gdzie trzeba.
Bo tu teoretycznie bardzo troszczą się o dzieci.

 

Taka scena – na placu zabaw chcesz sfotografować swoją córkę, bo nic cię tak nie cieszy jak uśmiechnięta mordka pociechy, jako tapeta w kompie. Ale w tle biegają inne dzieciaki. Niech cię ręka boska broni, by któreś „złapać” w kadr. No chyba że wcześniej przeprowadzisz dochodzenie, czyje to dzieci i wynegocjujesz u rodziców zgodę.

 

A wszystko dlatego, że pedofil patrzy. Uświadomiła mnie w tym koleżanka, która w Londynie mieszka naście lat i przesiąkła tutejszością, a zupełnie przypadkiem na córkę w wieku mojej Zuzi. Bardzo ją zdziwiły zdjęcia mojej pociechy na plaży bez pieluchy na dupce.

 

– Jak to tak, goła?? – zagrzmiała oburzona Gosia.
– A dlaczego nie – spytałam zdziwiona – cały dzień biega w pampersie. Niech mała dupka chociaż na plaży przewietrzy się.
– No, ale pedofil patrzy – pouczyła mnie.
Powstrzymałam się od puknięcia palcem w czoło, bo kiedyś ponoć odebrałam staranne wychowanie. Zresztą nie ona sama to wymyśliła. Tutaj takimi „rewelacjami” karmią rodziców, na co dzień.

 

To jak to jest? W Anglii pedofil patrzy, a w Niemczech jakoś nie. Tam rodzice byliby oburzeni, widząc dziecko biegające po plaży w pieluszce.
…………..

Czas się zatrzymał a nawet cofnął? Owszem. Przypadkiem trafiłam na mój dawny emigracyjny blog. Tak, tak jestem blogerką z dużym stażem. I zaczęłam czytać. Całkiem ciekawe się to okazało. Dlatego pozwalam sobie kilka wpisów przypomnieć.
Dla kontrastu do pedofila – bajkowo!

………………..

Bolek i Lolek rządzą

Moja córuś domaga się ostatnio Bolka i Lolka (pełen szacunek z uwagi na wiek). Telewizję ma jednak limitowaną (chyba, że mama mocno zajęta, to przyjemność przeciągnie się o jakieś pół godziny), musi zatem zrezygnować z kilku ulubionych angielskich bajek. Przychodzi jej to z trudem, bo weszła w wiek, kiedy telewizja zaczyna wciągać.

 

Angielskie bajki, przynajmniej te, które pozwalam oglądać Zuzi, niosą ważne dla tubylców przesłanie. Otóż najważniejszy jest „team work” czyli praca zespołowa. Jak mantrę powtarzają to, co najmniej 10 razy w każdym odcinku Wonder Pets czyli cudowne zwierzaczki, wyruszając na ratunek innym postaciom z bajek w tarapatach. A jako zwieńczenie dobrze wykonanej roboty, pożerają nie żadne tam lody czy cukierki czekoladowe tylko zdrowy, niskokaloryczny, pełen różnorakich witamin seler naciowy.

 

W grupie lubi też działać Fifi Niezapominajka oraz Świnka Peppa– ładne to bajeczki, kolorowe, przyjemnie animowane, z poprawną dykcją i dobrym angielskim akcentem. Tymczasem moje dziecko wybrało prostego, swojskiego i raczej skromnie animowanego „Bolka i Lolka”.

 

Może ze względu na język. Może domowy polski jest jej bliższy niż przedszkolny angielski, choć w obu gada równie dobrze.

Gdy o bajkach mowa, to tak sobie myślę, że za pół roku, może za rok poczytam jej bajeczki, które dla niej napisałam. Ukryte wśród poważnych lektur czekają na Zuzię „Przygody kropelki Amelki”, Ćma Beatka szuka mamy” oraz „Niezwykła przeprowadzka fasolki Karolki”.

Dla chętnych moich bajkowych wyczynów fragment pierwszego opowiadania.

 

Przygody kropelki Amelki

Popatrz kochanie, tam wysoko, w górę. Widzisz na niebie białe kosmate chmurki? Takie śmieszne. O, jedna zupełnie podobna do puchatego baranka. A ta druga przypomina misia. Tam, wysoko, na jednej z tych małych chmurek mieszka Amelka. Śmieszne, mieszkać w chmurce. Wcale nie, bo widzisz, Amelka jest kropelką deszczu. Usiądź tu sobie wygodnie obok mnie na kanapie, opowiem ci o kropelce Amelce.

Malutka kropelka deszczu o imieniu Amelka mieszkała w chmurce razem z całą swoją deszczową rodzinką – kilkoma milionami siostrzyczek, braciszków, kuzynów, cioć i wujków….Chmurka, w której mieszkała nasza kropelka, nie była duża. Płynąc po niebie, spotykała inne chmury, wielkie pierzaste i małe puchate. Czasami Amelka odwiedzała swoje koleżanki, mieszkające w sąsiednich chmurkach. Ale zawsze bardzo uważała, żeby na czas wrócić do domku, bo psotny wietrzyk lubił rozganiać chmurki po niebie i trzeba było zdążyć, zanim odpłynęły zbyt daleko.

Amelka zawsze lubiła słuchać opowieści. A o czym opowiadały sobie kropelki deszczu w pierzastej chmurce? Ano o tym, jak to było na ziemi. Bo przecież każda kropelka deszczu spadła kiedyś na ziemię, wędrowała po niej a potem znowu wracała do swojej chmurki. Czasami trwało to długo, bardzo długo. Czasami kropelki zamieszkiwały w zupełnie innej chmurce, u dalszej rodziny, bo przecież wszystkie kropelki były jedną rodziną. (…)

Jak kogoś interesuje ciąg dalszy, nie poskąpię!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here