„Zaczynałam kiedy w Polsce, zawód stylistki nie istniał”

0
119

Obecność blogerek modowych oraz stylistek, w mediach i naszym życiu codziennym już, dawno przestała dziwić. Okazuje się jednak, że jeszcze 20 lat temu o zawodzie stylistki w Polsce nikt nie słyszał, a pionierki tej dziedziny przejść musiały prawdziwą drogę przez ciernie, aby móc swobodnie rozwijać swoją ścieżkę kariery.

Jak rynek dzisiejszego kreowania wizerunku kiełkował w Polsce i gdzie dziś, znajdują się jego pierwsze przedstawicielki? Zapytaliśmy jedną z nich – w paśmie wywiadów Kalejdoskop Kobiet KoBBieciarni: Agnieszka Jelonkiewicz.

Agnieszka Jelonkiewicz_casual - kobbieciarnia redaktorkiAgnieszka Jelonkiewicz: Właścicielka Akademii Stylu Agnieszki Jelonkiewicz powstałej w roku 1998; historyk sztuki, trenerka, jedna z pierwszych konsultantek wizerunku w Polsce. Autorka kilkuset publikacji  w prasie fachowej i na portalach internetowych. Jedna z bohaterek książki „Sukces jest kobietą”, odznaczona Diamentem Biznesu 2016, jako Firma Godna Zaufania. Twórczyni Warsztatów Stylu dla Kobiet Size Plus  w ramach których, przekonuje kobiety, że elegancja nie ma nic wspólnego z noszonym rozmiarem. Prowadząca warsztaty dla seniorów Wizerunek Seniora; elegancji oraz dobrych manier uczy także młodzież szkolną, ma zajęcia z gronem pedagogicznym.  Prelegentka szkoleń kreowania wizerunku biznesowego, profesjonalnej autoprezentacji, wystąpień publicznych i etykiety w biznesie dla członków zarządów oraz głównych ekspertów firm. Dba o wizerunek medialny rzeczników prasowych i osób występujących w mediach. Udziela indywidualnych konsultacji przedstawicielom Top Managementu. Ekspert dress code’u na konferencjach i targach skierowanych do świata biznesu.

KoBBieciarnia: Czasem mawia się, że talent „wysysamy” z mlekiem matki. W Twoim przypadku, źródłem wysublimowanego wyczucia smaku, którym posługujesz się na co dzień w życiu zawodowym, okazała się jednak inna, bliska Ci kobieta…

Agnieszka Jelonkiewicz: Od dziecka wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi i.. z kolorami. Niezaprzeczalnie, na mój sposób postrzegania świata, ogromny wpływ wywarła Babcia. Z dzieciństwa pamiętam mieniące się barwami bajki o księżniczkach, opowiadane mi przez Babcię. Księżniczki z jej opowieści, przywdziewały coraz to wspanialsze suknie, a ja – słuchając tych historii, poznawałam szczegółowo kolejne fasony, różne rodzaje materiałów i kolory haftów; podświadomie już wówczas, uczyłam się dobierać do nich dodatki w postaci bucików, diademów czy bukietów kwiatów. Pamiętam też przepastne szafy Babci, a w nich wszystkie kolory szali, rękawiczek, kapeluszy i butów. Tuż obok – mnóstwo pudełek, w których kolorami, ułożone były guziki. Otwierałam je i podziwiałam guziki w kolorach soczystych zieleni, albo te, mieniące się na złoto. Były też całkiem przezroczyste, wśród których najpiękniejsze były dla mnie moje ulubione, „brylantowe”. W innych pudełkach mieszkały kolorowe nici oraz wstążki, a w specjalnych przegródkach drzemały kłębuszki kordonka i muliny.

KoBBieciarnia: Pewnie uważałaś ją wówczas za prawdziwą czarodziejkę?

Agnieszka Jelonkiewicz: Była prawdziwą czarodziejką. W latach 70–tych w naszych sklepach nie było rzeczy, jakie posiadała w swoich magicznych szufladach. Dzięki pasji Babci do szycia, haftowania i tworzenia pięknych rzeczy; dzięki jej koleżankom mieszkającym za granicą –  wszystkie te cudeńka, docierały do nas w paczkach. Dzięki nim, mogłam przenosić się w inny, kolorowy świat. Zresztą, sama Babcia także – na przekór szarzyźnie, widocznej na ulicach – wyglądała niczym kolorowy motyl. Do dziś pamiętam jej kapelusz z piórkiem, który wkładała nawet wtedy, gdy wychodziła pozamiatać podwórko.

KoBBieciarnia: Po babci odziedziczyłaś chyba oryginalność i odwagę do bycia prawdziwą pionierką; w końcu Ty także byłaś o krok przed resztą…

Agnieszka Jelonkiewicz: To był początek lat 90-tych. Chcąc pracować z kolorami i ludźmi, poszukiwałam odpowiedniego dla siebie zawodu. Rzecz, nie była łatwa, gdyż takiego zawodu po prostu nie było. Skończyłam historię sztuki – cudowne studia. Czułam jednak, że to wciąż nie to, co chciałabym robić na trwałe. Umiałam już czytać sztukę, ale to Człowiek był dla mnie najpiękniejszym Dziełem. To do niego chciałam dobierać, jak najpiękniejsze Ramy. W międzyczasie zaczęły docierać do Polski nowinki o zawodzie wizażysty, stylisty, kreowaniu wizerunku polityków w kampaniach wyborczych. Pamiętam, że przełomowym momentem był rok 1995 i kampania prezydencka Aleksandra Kwaśniewskiego. Na tę okoliczność, specjalnie sprowadzono do Polski francuskiego specjalistę od marketingu politycznego  Jacques’a Séguéla. Zaczęto też nieśmiało mówić i pisać o roli wizerunku. Dostrzeżono prostą zależność – wizerunek to kapitał, który zdobywa elektorat. Pochłaniałam wówczas wszystkie informacje na ten temat. Chciałam uczyć się więcej i więcej, ale nie było gdzie.

KoBBieciarnia: W poszukiwaniu czegoś więcej, musiałaś wyjechać z Polski?

Agnieszka Jelonkiewicz: Tylko chwilowo. Chcąc zgłębiać temat kreowania wizerunku osobistego, pojechałam na konferencję do Pragi. Były to lata 90te. Podczas konferencji, występowały „konsultantki wizerunku” z całego świata. Z zapałem opowiadały o swojej pracy; o tym jak doradzają osobom publicznym i prywatnym, jak kompletują szafy i chodzą ze swoimi klientkami na zakupy; jak prowadzą warsztaty i szkolenia. Opowiadały i opowiadały, a mnie coraz szerzej otwierały się oczy. Odkryłam coś cudownego – od tej pory wiedziałam już, że nic innego, nie będę w stanie robić.

KoBBieciarnia: Poczułaś się szczęśliwa? Przecież w końcu odnalazłaś swoją drogę…

Makijaż i stylizacja: Agnieszka Jelonkiewicz. Fotografia: Anna Grecka

Agnieszka Jelonkiewicz: Wręcz przeciwnie, byłam potwornie nieszczęśliwa, bo nie mogłam robić tego, o czym marzyłam. Wtedy nie było u nas powszechnie dostępnych projektorów multimedialnych, z których można byłoby wyświetlić prezentację Power Point, tak jak robiły to moje zagraniczne koleżanki po fachu. U nas królowały rzutniki ze slajdami. A slajdów z tematami, które mnie interesowały, zwyczajnie nie było. Książek o tej tematyce także, próżno było szukać. Chęć robienia tego o czym marzę, była we mnie jednak tak silna, że zaczęłam walkę. Do Polski wchodził wtedy nowy zawód – wizażysta. Skończyłam więc kursy i zaczęłam od organizowania pokazów makijażu. Pisałam do gazet, opowiadałam o kreowaniu wizerunku w radio, pukałam do lokalnej telewizji. Dzięki uprzejmości Kujawsko-Pomorskiego Centrum Promocji Kobiet zapraszałam kobiety na cykliczne spotkania wizerunkowe. Jednak nic więcej nie mogłam zrobić. Indywidualnymi konsultacjami nikt nie był zainteresowany. Wspólne zakupy, przegląd szafy? Tego jeszcze nikt u nas nie robił. Odwiedzałam więc szkoły, gdzie uczyłam wizażu i historii mody.

KoBBieciarnia: Jak to jest – działać na nieodkrytym dotąd terytorium, być prawdziwą pionierką? Czułaś się wówczas samotna i niezrozumiana?

Agnieszka Jelonkiewicz: Byłam zdesperowana. Na konferencje do Pragi pojechałam jeszcze dwukrotnie i stale zadziwiał mnie fakt, że moja wymarzona praca jest dostępna; że korzysta z niej tak wiele osób, a mimo to, u nas, w Polsce wciąż nie ma na nią popytu. Czułam się jakbym była zamknięta w szklanym akwarium zza którego szyb oglądam moją wymarzoną i niedostępną u nas pracę. Dziś patrząc na siebie z perspektywy lat, widzę kobietę walczącą z wiatrakami. Idącą konsekwentnie za swoim marzeniem, mimo że nie jest łatwo. Widzę wiele chwil zwątpienia, ale zaraz potem silną walkę. Teraz już wiem, że na kreowanie wizerunku osobistego i usługi stylistki było po prostu za wcześnie. Jednak, wraz ze zmianą sytemu i kolejnymi kampaniami prezydenckimi coraz głośniej zaczęto w Polsce mówić o „specjalistach od kreowania wizerunku”. Pojawiło się światło w tunelu.

KoBBieciarnia: Co były prawdziwym przełomem dla kreowania wizerunku Polek?

Agnieszka Jelonkiewicz: To chyba moment, w którym nasza, polska telewizja zaczęła emitować zagraniczne programy o metamorfozach z udziałem słynnych stylistek. Bazując na naszej potrzebie bycia piękną – programy te, cieszyły się dużą popularnością. Oglądaliśmy nierzadko bolesną, bo realizowaną z użyciem skalpela – przemianę bohaterek w „Łabędzia”. Potem wielka gala, piękna suknia i ogromny aplauz. Dzięki tym programom, obudziła się w kobietach chęć prawdziwej zmiany. Dałyśmy sobie przyzwolenie na to, że warto o siebie zadbać, a rynek odpowiedział na to usługami nowopowstających gabinetów medycyny estetycznej, usługami wizażystek, stylistek i konsultantek wizerunku – na co tylko czekałam!

Nareszcie mogłam pokazać, że piękno, każdy nosi w sobie. Mogłam udowodnić, że piękno nie musi rodzić się w bólach – tak, jak w TV rządzącej się swoimi prawami. Aby dobrze wyglądać, można zastosować naprawdę przyjemne i bezbolesne sposoby. Wystarczy forma, faktura i kolor ubrania. I tego właśnie, uczę już od 18 lat.

KoBBieciarnia: Nie boisz się zarzutu, że dbasz jedynie o zewnętrzną powłokę? Najważniejsze jest przecież to, kim jesteśmy i jak czujemy się ze sobą, a nie to, jak wyglądamy?

Agnieszka Jelonkiewicz: Wiesz, przez atrakcyjny wizerunek wzrasta pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wyobraź sobie atrakcyjną kobietę, żyjącą w zgodzie ze sobą, swoim wiekiem, mankamentami i walorami swojej urody i sylwetki. Kobietę pewną siebie, osiągającą sukcesy na równi z mężczyznami. Pomyśl, jak ważna jest akceptacja siebie w każdej chwili. Przypomnij sobie jak się czułaś widząc uznanie w oczach innych. Marzę, aby świat był pełen takich właśnie kobiet. Pragnę zapobiec kompleksom, depresji, braku akceptacji swojego ciała, braku tolerancji i wykluczenia z powodów „wizerunkowych”.

Nie zgadzam się na piętnowanie osób z nadwagą, czy z niepełnosprawnością. Dlatego właśnie stworzyłam Akademię Stylu. Dla osób w każdym wieku. Dla młodzieży, dorosłych i seniorów. Dla kobiet i mężczyzn. Pracowałam z osobami z niepełnosprawnością, niewidomymi, niedowidzącymi i wiem, że każdy – absolutnie każdy – chce dobrze wyglądać i podobać się innym.  Rzucam więc wyzwanie światu, bo chcę, aby kobiety i mężczyźni czuli się dobrze we własnej skórze. Chcę dobierać jak najpiękniejsze Ramy do Obrazu, którym jest każdy Człowiek.

KoBBieciarnia: Twoi Klienci i uczestnicy Twoich kursów, potwierdzają mechanizm, o którym wspominasz?

Agnieszka Jelonkiewicz: Oczywiście, to wspaniałe móc czytać i słyszeć jak dzięki temu, co staram się im przekazać, zmienia się ich podejście do samych siebie; zmienia się ich życie. Słyszę na przykład: „Dzięki Pani, poczułam radość z ubierania się!”,  albo: „Córka powiedziała mi – dobrze, że ktoś, w końcu przekonał Cię do kolorów, bo ja nie mogłam; wyglądasz dużo młodziej i weselej. Jedna z Pań napisała do mnie: „zaszczepiła Pani we mnie pasję, a mam 59 lat. Każda kobieta powinna znać podstawy ubioru. Nie pamiętam innych wykładowców, ani o czym mówili, tylko Panią. Dlaczego? Pani kocha to co robi”. Takie zwierzenia i wspomnienia, dają mi prawdziwego kopa. Pozwalają uwierzyć, że to co, robię ma prawdziwy i głęboki sens.

 KoBBieciarnia: Dziś, czujesz się spełniona? Czujesz, że dotarłaś do miejsca, o którym lata temu marzyłaś patrząc na swoje zagraniczne koleżanki?

Agnieszka Jelonkiewicz: Czuję, że realizuję swój pomysł na życie. Czy to jest definicja spełnienia? Nie wiem. Moim zawodowym marzeniem jest, by wszyscy ludzie (w szczególności kobiety) mieli silne poczucie własnej wartości. By kobiety zechciały być „kobiece” i podkreślały to swoim strojem. By kobiety akceptowały się w pełni i osiągały sukcesy na równi z mężczyznami. Chciałabym także, aby nurt sportowy (będący dotąd na obrzeżach mody) nie zdominował naszych szaf. Żeby na ulicach można było zobaczyć ludzi nie tylko ubranych w jednakowe dresy, trampki,  wiatrówki i czapki z daszkiem. Życzyłabym sobie i innym, obyśmy nie przywykli do brzydoty i bylejakości.

KoBBieciarnia: Czego brakuje nam, Polkom?

Agnieszka Jelonkiewicz: Brakuje nam pewności siebie, a co za tym idzie poczucia własnej wartości.  Jednak z moich obserwacji wynika, że i to powoli się zmienia. Wiele Polek bierze sprawy w swoje ręce i prężnie działa. Te  „kobiety biznesu”-  świadome roli swojego wizerunku – sięgają po dobrej jakości tkaniny, dbają o każdy szczegół i krój ubrania. Chętnie wybierają styl klasyczny, bo jego siłą jest ponadczasowość i niezależność od chwilowych trendów mody. Widząc takie Polki muszę przyznać, że zachowują się i wyglądają zgodnie z normami obowiązującymi na całym świecie. A ponadto, nadal uchodzą za najpiękniejsze kobiety w Europie.

Agnieszka Jelonkiewicz_biznes - kobbieciarnia redaktorkiKoBBieciarnia: W życiu prywatnym także nieustannie upiększasz przestrzeń?

Agnieszka Jelonkiewicz: Stale coś „tworzę”. Uwielbiam aranżować przestrzeń. Tu zamruga do mnie jakiś stary mebel, tam porzucona rama i już mam zajęcie na cały czas wolny. Potem taki przedmiot dostaje „drugie życie”, a ja z filiżanką kawy w dłoni, choć na chwilę – zastygam, patrzę, chłonę… i się cieszę z tego co zrobiłam. Okazuje się, że zabawę formą, stylem, kolorem kontynuuję także poza pracą. Jestem estetką. I to chyba ekstremalną. Nie wyobrażam sobie świata bez piękna, więc gdzie tylko mogę staram się go dostrzegać, wydobywać, odkurzać lub tworzyć na swój sposób. Często, gdy gdzieś jestem wyobrażam sobie jak coś przestawić, aby coś innego wyeksponować.

KoBBieciarnia: Piękne rzeczy, piękne ubrania – piękni ludzie? Jakimi osobami otaczasz się na co dzień?

Agnieszka Jelonkiewicz: Pracuję w różnych miejscach, częściowo w domu – samodzielnie. W pracy nie mam więc wpływu na dobór ludzi. W życiu prywatnych szukam jednak ludzi o podobnym systemie wartości. Wierzę, że tolerancja, uczciwość, piękno, rozwój osobisty i szacunek do drugiego Człowieka idą w parze. A elegancja nie zależy ani od wielkości portfela, ani od metryki, ani od noszonego rozmiaru.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here