Dziennik podróży Ani Berezowskiej: Śladami fal. Sri Lanka

0
519

Po aktywnym tygodniu wśród plantacji herbat, wyruszam na południowe wybrzeże Sri Lanki. Ostatni tydzień planuję spędzić w miejscowościach położonych nad oceanem, przemieszczając się powoli w stronę lotniska. Planuję zażyć tu jeszcze więcej relaksu, wygrzewania się na słońcu i zabawy wśród fal. Najpierw trafiam do Tangalle i resortu położonego w oddali od centrum, można by rzec „w dziczy”…

Rzeka, dżungla i ocean, połączone w jedną spójną całość. Te dwa dni spędzam prawdziwie wypoczywając – czas biegnie leniwie, bez żadnych zmartwień. Moje nogi po Adam’s Peak przestają wreszcie boleć, a skóra w końcu nabiera koloru. Fale oceanu czasem sięgają nawet 3 metrów, co dostarcza mi niesamowitych widoków. Na takich falach, nie próbowałam jeszcze zabawy (w przeciwnym wypadku, tego postu nie mogłabym już raczej napisać). Nawet przy mniejszych falach, zabawa jest tu jednak przednia!

Fotografie autorstwa: Anny Berezowskiej

Czas wypoczynku w Tangalle dobiega końca, trochę już znudzona permanentnym leżeniem na plaży, oddalam się nieco od dotychczasowego miejsca postoju – do małej wioski Talalla. Odkrywam prawie pustą plażę, w okolicy jest zaledwie kilka guest house-ów i 3 knajpy, gdzie można zjeść coś pysznego (owoce morza na Sri Lance to niebo w gębie!). Mam już dość leżenia i „nic nie robienia”. Decyduje się więc na aktywny sposób spędzenia czasu. Na cały dzień wynajmuję skuter, żeby zobaczyć okolice. Rajskie, prywatne plaże, piękne i niebezpieczne fale, słynni rybacy z pocztówek, dżungla i okoliczne wioski, urokliwe miasteczka i tajemnicze świątynie. Aktywny dzień – pełen niesamowitych widoków!

Następnym celem jest Hikkaduwa, mała surferska miejscowość, nieco bardziej turystyczna niż Talalla, niemniej równie przyjemna. Jadąc busem widzę coraz więcej ruin, pozostałych skrawków domów po tsunami, opuszczonych miejscowości. W samej Hikkaduwie jest tego od groma. Ogarnia mnie smutek, taka tragedia w bardzo ubogim kraju. Tyle wspaniałych osób straciło dach nad głową, tyle straciło życie! Dowiaduję się od sklepikarza, że w tej miejscowości poziom wody osiągnął 10 m!

Fotografie autorstwa: Anny Berezowskiej

Widząc obok mnie, tych wszystkich uśmiechniętych, machających do mnie przyjaźnie ludzi, dzieci biegające wokół rodzinnych dom(k)ów pozlepianych z czego tylko się da (wszystko po to, aby naprawić szkody wyrządzone przez tsunami) – myślę sobie „to niesamowite jak tutejsi potrafią cieszyć się z życia, mimo tragedii, która ich spotkała i… biedy która nie pozwala z niej wyjść”.

Fotografie autorstwa: Anny Berezowskiej

Azja uczy pokory do życia. Uczy doceniać to, co się ma i nie martwić zanadto dobrami materialnymi. Boleśnie uświadamia, że przyroda w jednej chwili może pozbawić nas prawa wyboru…

Autorka Dziennika: Anna Berezowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj