„Babcia przekazała mi receptę na szczęście”. Daria Świetlik – prawniczka z licencją na sukces

3
1375

Daria Świetlik – przyszły adwokat, przedsiębiorca i psycholog w jednym. Pełna pasji, wśród których znajdują się między innymi fotografia, pisanie, taniec, teatr, opera czy języki obce. Najchętniej spędza czas w podróży, odkrywając świat, kawałek po kawałku i próbując nowych smaków, a później odtwarzając je w zaciszu domowej kuchni. Jak sama przyznaje, jej głowę bombardują miliony pomysłów na minutę, a każdy z nich – chętna jest zrealizować choćby zaraz. Zakochana w życiu z wzajemnością. Żywy dowód na to, że marzenia nie spełniają się same – marzenia spełnia się samemu. Autorka bloga: My Gorgeus Life i Legal Consulting Świetlik.

Dziś w Kalejdoskopie Kobiet KoBBieciarni opowiada nam o swoim przepisie na cudowne życie…

KoBBieciarnia: Mała Daria marzyła o tym, aby zostać autorką jednego z bardziej luksusowych blogów lifestylowych w kraju?

Daria Świetlik: Ależ skąd! Jako mała dziewczynka marzyłam o tym, żeby być prawnikiem, aktorką lub psychologiem. Podejrzewam, że to przez wzorce, które wyniosłam z domu i najbliższego otoczenia. Mimo tego, że wiele osób powtarzało mi, że zanim przyjdzie czas na podjęcie właściwej decyzji, zdążę jeszcze kila razy zmienić zdanie – udało mi się wytrwać przy swoim i… spełnić niemal wszystkie zawodowe marzenia z dzieciństwa. Na dzień dzisiejszy jestem przede wszystkim aplikantką adwokacką, z uporem dążę do tego, aby już za kilka lat stać się pełnoprawnym adwokatem. Niespełna dwa miesiące temu obroniłam tytuł magistra psychologii, zaś aktorstwo to moja pasja, którą od czasu do czasu spełniam w jednym z wrocławskich teatrów „po godzinach”. Do mojej listy z dzieciństwa udało mi się również dorzucić pracę związaną z transportem, choć akurat o tym nigdy nie myślałam. Życie jednak czasem potrafi zaskoczyć.

KoBB.: Prywatnie jesteś pełną życia, młodą, piękną i pozytywnie usposobioną kobietą, podczas gdy mówiąc o swoich zawodowych planach, brzmisz jak rasowy strateg. Czy w Twoim życiu jest jeszcze miejsce na odrobinę improwizacji?

D. Świetlik: Właściwie od zawsze, dokładnie wiedziałam czym chciałabym zajmować się w przyszłości. Poza wspomnianym przekonaniem, miałam również pewność tego, że chcę być szefem sama dla siebie i pracować na własny rachunek. Nie umiałam i w dalszym ciągu nie umiem, wyobrazić sobie pracy na etacie.

Miałam szczęście – pierwszą własną działalność udało mi się założyć jeszcze przed 25 urodzinami, kolejną rok później. Cieszy mnie fakt, że pierwsza z nich jest związana z prawem – moją życiową pasją. Fakt, że pracuję na własny rachunek, mogę liczyć na siebie i tylko od siebie samej, pozostaję zależna, stanowi dla mnie prawdziwy powód do dumy i źródło motywacji.

D. Świetlik: To ja ustalam reguły i ja muszę się im podporządkować. Pracuję z ludźmi, najbardziej motywuje mnie ich satysfakcja z wykonanej przeze mnie usługi, ich wdzięczność za pomoc i ciepłe słowo. W dzisiejszych czasach niekiedy próżno szukać ludzi z sercem na dłoni. Na szczęście, takich właśnie spotykam na swojej drodze. To dzięki nim wiem, że to co robię ma sens i utwierdzam się w przekonaniu, że robię to dobrze. Jestem osobą, która kocha robić wiele rzeczy naraz, ale jeśli już za coś się biorę, chcę robić to tak jak należy. Dlatego właśnie tak mocno, cenię sobie pozytywny odbiór swoich działań.

KoBB.: Trudno nie zauważyć, że energia kipi z Ciebie jak z wulkanu. Masz jakiś sekret na to, jak utrzymać jej stały dopływ?

D. Świetlik: Najwięcej szczęścia daje mi moje otoczenie. Czerpię z niego garściami i to ono sprawia, że zawsze widzę szklankę do połowy pełną. Mówiąc o otoczeniu, mam na myśli przede wszystkim, mojego narzeczonego, rodzinę i przyjaciół, miejsca, w których spędzam czas, a także to, czym zajmuję się każdego dnia. Szczęście dają mi również podróże – przynajmniej raz w miesiącu koniecznie muszę spakować walizkę i wybrać się w bliższą lub dalszą podróż. Może zabrzmi to nieco banalnie, ale szczęście daje mi każdy moment, każda minuta dnia. Dostrzegam je w drobnostkach i te drobnostki właśnie cieszą mnie najbardziej.

KoBB.: Mam przekonać nasze Czytelniczki, że nawet jesienna szaruga nie przyprawia Cię o gorszy nastrój? Daria, to nierealne!

D. Świetlik: Dokładnie tak <śmiech>. To kwestia usposobienia. W każdej sytuacji potrafię dopatrzeć się plusów. Zaskoczę Cię pewnie, ale jesień to moja ulubiona pora roku. Dostaję wtedy nowej energii, moją głowę wypełniają nowe pomysły, a ręce momentalnie zabierają się do ich realizacji. Uwielbiam przede wszystkim piękną i słoneczną Polską Złotą Jesień, ale cenię też deszczowe, ponure wieczory spędzone w domowym zaciszu. Idealny przepis na taki wieczór? Najpierw długa, gorąca i pełna pachnącej piany kąpiel, a później ciepły szlafrok, koc, kubek gorącej herbaty z miodem, cytryną, imbirem i malinami, dobra książka, zapachowa świeca i spokojna, nastrojowa muzyka.

KoBB.: Brzmi jak prawdziwa sielanka. Tymczasem nadchodzący przełom roku 2016 i 2017, jest dla wielu kobiet czasem podsumowań, rozliczeń z przeszłością i poszukiwań planu na przyszłość. Kiedy stajesz choć przez chwilę w miejscu i spoglądasz wstecz, na ostatnie 12 miesięcy, co widzisz?

D. Świetlik: Mijający rok był dla mnie dość ambiwalentny. Z jednej strony przeżyłam w nim naprawdę dobre, piękne chwile – z drugiej, jak to już w życiu bywa, pojawiło się także kilka smutnych momentów. Z reguły skupiam się jednak na tym, co dobre, zaś najlepszym, co spotkało mnie tuż u rozpoczęcia 2016 roku, były nasze zaręczyny. W grudniu minie rok odkąd jestem szczęśliwą narzeczoną i rozemocjonowaną do granic, przyszłą Panną Młodą. Pracy w ciągu tego roku pojawiło się więc jeszcze więcej, ale to przyjemna praca. W podsumowaniu ostatnich 12 miesięcy, nie mogę zapomnieć o momentach, które przyprawiły mnie o prawdziwą dumę z własnych osiągnięć. Tak też udało mi się w tym roku, obronić pracę magisterską i zakończyć pięcioletnią przygodę ze studiami psychologicznymi, jak również poczynić kilka pierwszych, poważnych kroków na drodze do mojej nowej działalności – uwierzcie mi, kiedy już raz zakosztuje się bycia na swoim i od podstaw stworzy własny biznes, nigdy nie ma się dosyć i nie poprzestaje na jednym. Szkoda tylko, że nikt nie wpadł na rozwiązanie, jak rozszerzyć dobę do 48 godzin.

KoBB.: Kolejna działalność, ślub, aplikacja adwokacka – gdzie w tym wszystkim czas dla Ciebie? Masz jeszcze czas na prowadzenie bloga o swoim „cudownym życiu”?*

(z ang. „gorgeous life” – fragment tytułu bloga Darii)

D. Świetlik: Mam pewne motto: „dzisiaj robię to, czego innym się nie chce; jutro będę mogła robić to, czego inni nie będą w stanie”. Staram się kierować nim w życiu codziennym. Mój czas wypełnia wiele zajęć. Staram się jednak organizować go w taki sposób, aby uszczknąć chwile tylko dla siebie. Bardzo lubię momenty, w których mogę bezkarnie usiąść i przygotować nowy wpis dla swoich Czytelników. Staram się przekazywać im mnóstwo pozytywnej energii, pokazać jak patrzeć na świat przez różowe okulary i jak tak zwyczajnie cieszyć się życiem.

Z niecierpliwością czekam na poranki i wieczory z tenisem, kursem tańca, basenem czy siłownią. Staram się ciągle rozwijać, dlatego uczę się hiszpańskiego i doskonalę francuski. Sporą część wolnego czasu poświęcam też na fotografię, do której już jakiś czas temu zapałałam miłością.

D. Świetlik: Poza tym czytam książki i oglądam seriale w ogromnych ilościach. A jak się inspiruję? Zaglądam do ulubionych kont na Instagramie, ale staram się także obserwować ludzi w wersji offline – cudownie jest usiąść wygodnie w kawiarni, z której ma się widok na ulicę i przyglądać się nieznajomym, których być może widzi się pierwszy i ostatni raz w życiu.

KoBB.: Wygląda na to, że weszłaś w posiadanie recepty na szczęśliwe życie… Wielu chciałoby zapewne poznać jej tajniki.

D. Świetlik: To bardzo proste. W życiu kieruję się zasadą mojej babci – nie planuję. Bywa, że to, co szczegółowo układamy sobie w głowie, przyszłość weryfikuje w okrutny sposób. Dlatego zamiast planować długie i szczęśliwe życie, wyznaczam sobie cele i odhaczam kolejne, spełnione marzenia na swojej liście. Jakie mam cele na 2017 rok? Pragnę, aby dzień mojego ślubu i wesela był dokładnie taki, jakim widzę go w swoich marzeniach. Chciałabym bez przeszkód przejść przez ostatni rok aplikacji adwokackiej i dostać się na kolejne studia. W sferze zawodowej moim największym celem jest zakończenie żmudnych przygotowań i możliwość pokazania innym tego, co zajmuje mi obecnie większą ilość czasu – mojej nowej firmy. Na dzień dzisiejszy zdradzić mogę tylko tyle, że będzie to rzadko spotykane połączenie prawa i … mody, czytaj: moich dwóch, największych pasji. Mam nadzieję, że wszystko się uda!

KoBB.: Tego Ci życzę!

D. Świetlik: Dziękuję. Widzisz, zapomniałabym o najważniejszym – życzyłabym sobie także zdrowia dla siebie i moich bliskich – kiedy jest zdrowie, jesteśmy w stanie sięgać gwiazd!. Kiedy jest zdrowie, jest szczęście.

KoBB.: A Ty Daria, jesteś szczęśliwa?

D. Świetlik: Wiesz, ktoś mądry powiedział kiedyś: „To nie tak, że przytrafiają się nam chwile szczęścia. Życie całe jest szczęściem, a zdarzają się tylko złe momenty”. Staram się być tego najlepszym przykładem…

 pasek

Rozmawiała: Dagmara Jagodzińska

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj